piątek, 18 stycznia 2019

"Banda niematerialnych szaleńców" - recenzja

Autorkę książki, o której chcę Wam dzisiaj powiedzieć kilka słów kojarzyłam już wcześniej, ponieważ prowadzi kanały na YouTube. O tym, że jest też pisarką dowiedziałam się dopiero później, a kiedy dzięki współpracy z wydawnictwem SQN pojawiła się okazja, żeby przeczytać jedną z jej książek, chętnie z niej skorzystałam i nie zawiodłam się, bo książka jest tak samo pozytywnie zakręcona jak jej autorka.


Autor: Maria Krasowska
Wydawnictwo: SQN

Danny Moon to nieco rozpieszczony nastolatek, którego nienawiść do guwernantek jest prawie tak samo silna jak bezgraniczna miłość do czekolady i Monopoly. Kiedy przez jego wybryki kolejna nauczycielka rzuca swoją posadę, rodzice postanawiają wysłać go do Polski, by zamieszkał z wujostwem i pięcioma kuzynkami. Chłopak czuje się jak na zesłaniu. Nie wie jednak, że to dopiero początek prawdopodobnie największej przygody w jego życiu.

Krótko po zamieszkaniu na obrzeżach stolicy, widzi w swoim pokoju tajemniczego brodacza w kapeluszu. Już sam jego wygląd jest niezwykły, ale jeszcze bardziej niesamowite jest to, że owy mężczyzna jest...duchem. Jakby tego było mało, okazuje się, że zarówno świat duchów jak i ludzi znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie, a Danny i jego kuzynka Aneta są jednymi z nielicznych, którzy mogą go uratować.

Czytam naprawdę sporo książek, ale jakoś tak się złożyło, że wśród nich jest naprawdę niewiele powieści przygodowych, ale opowieść stworzona przez Marysię Krasowską totalnie mnie pochłonęła. Od pierwszych stron poczułam sympatię do głównego bohatera. Nie jest on może przykładem najlepiej wykreowanej postaci w historii literatury, ale naprawdę daje się lubić.

 Autorka pisze prostym, dość przyjemnym językiem, dzięki czemu czytelnik może dosłownie pochłaniać kolejne wydarzenia. A w książce naprawdę wiele się dzieje i nie ma momentów, w których można by się nudzić. Nie jestem w 100% zadowolona z tego, co działo się po kulminacyjnym starciu, bo moim zdaniem jest to zrobione trochę na zasadzie "ok, już wiadomo kto wygrał, to jeszcze kilka stron i kończymy" i akcji brakuje tam nieco płynności, którą miała wcześniej. Ostatnie strony są naprawdę urocze i jestem w stanie przymknąć oko na to, że odrobinę naciągane.

Z Dannym, Anetą i bandą duchów bawiłam się naprawdę dobrze, ale myślę, że jeszcze bardziej wciągną się w tą historię osoby trochę młodsze w wieku ok.13 lat. Nie jest ona literackim arcydziełem, ale też nie takie jest jej zadanie. Mimo to nie żałuję czasu poświęconego na lekturę i jeśli Marysia (chyba pierwszy raz autorka nie jest dla mnie głównie nazwiskiem, ale po prostu osobą, przez to, że wcześniej widziałam jej kanał) postanowi stworzyć kolejną część ich przygód, to z całą pewnością po nią sięgnę.

niedziela, 13 stycznia 2019

Nowy rok to nowa ja? Plany i cele na 2019

Ten post miał pojawić się już jakiś czas temu, ale już chyba tydzień temu mój laptop stał się niezdolny do użytku, a dosłownie kilka dni później zupełnie nie z mojej winy to samo stało się z moim telefonem. Złośliwość rzeczy martwych. Uczcijmy to minutą ciszy. Już? Ok, to zostawmy w takim razie temat mojej elektroniki w spokoju i zajmijmy się planami na ten rok, który trwa już od jakiś dwóch tygodni, więc zostało mi tylko 50 na ich realizację.


Blog i media społecznościowe

Na początku zeszłego roku w moich postanowieniach królowała liczba 100. Ale z biegiem czasu zdążyłam zauważyć, że muszę zacząć mierzyć siły na zamiary i może lepiej jest postawić sobie odrobinkę mniej ambitny, a za to bardziej realny cel i naprawdę go osiągnąć. Także w tym roku chcę opublikować 75 postów. Chciałabym też, by liczba obserwatorów na blogu wreszcie stała się trzycyfrową liczbą. Na instagramie natomiast chciałabym zobaczyć liczbę chociażby minimalnie większą od 1000 obserwujących, który jest moim małym marzeniem, do którego jeszcze trochę mi brakuje, ale patrząc na to, że ta liczba naprawdę cały czas rośnie, wierzę, że się uda. Bardzo bym się cieszyła, gdyby udało mi się także podjąć więcej współprac recenzenckich, ponieważ to jest dla mnie swego rodzaju nagroda za poświęconą pracę i świadomość, że to co robię, naprawdę się liczy. 

Życie prywatne

O ile jeśli chodzi o poprzednią kategorię, to spokojnie mogłam się z Wami podzielić swoimi celami, o tyle w przypadku moich prywatnych spraw wygląda to nieco inaczej, ponieważ jak już Wam nieraz wspominałam część rzeczy nie bardzo chcę udostępniać w internecie. Dlatego po za listą rzeczy, które znajdziecie poniżej jest też trochę innych, o których nie chcę tutaj pisać. No dobrze, ale co ja właściwie chcę zrobić w 2019?

1. Zrobić szpagat turecki (to był już cel na 2018...ups!) i francuski na lewą nogę (na prawą potrafię)
2. Regularnie pisać pamiętnik (w zeszłym roku było z tym różnie)
3. Przeczytać min. 70 książek (nie porywam się na 100, bo to mało realne)
4. Przeczytać książkę z reportażami
5. Przeczytać co najmniej dwie książki po angielsku i jedną po niemiecku
6. Obejrzeć 10 filmów po angielsku i 10 po niemiecku
7. Przebiec ponad 100km (to raczej z myślą o wakacjach, bo na razie mamy zimno i smog, ale jak tylko będą trochę lepsze warunki, to chcę zacząć regularniej biegać)
8. Więcej rysować, bo w 2018 trochę to zaniedbałam. 

Czy nowy rok to nowa ja?

Nigdy nie wierzyłam w to, że zmiana cyfry na końcu daty jest w stanie zdziałać cuda Ale mimo to w jakimś tam stopniu ulegam całemu temu szałowi na robienie postanowień itp. Ten rok będzie dla mnie przełomowy także z tego względu, że od września zaczynam kolejny etap mojej edukacji i myślę, że będzie to się wiązało ze sporą ilością zmian. Na razie jednak muszę skupić się na ogarnianiu tego, co jest teraz, a w ciągu najbliższych dni czeka na mnie drugi etap WKP zarówno z matematyki jak i fizyki, więc nie będę się tutaj jakoś bardzo rozpisywać i wracam do przygotowań. A Wy napiszcie mi w komentarzach co planujecie na ten wciąż jeszcze nowy 2019 rok.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

"Milion odsłon Tash" - recenzja

Dzisiejszy post miał być o moich planach i celach na 2019 rok, ale ze względu na to, że aktualnie mój laptop nie bardzo nadaje się do użytku uznałam, że nie chcę zostawiać Was bez wpisów, dlatego dzisiaj recenzja, którą napisałam jakiś tydzień temu, kiedy mój laptop jeszcze działał.

"Milion odsłon Tash" poleciła mi już dość dawno temu (tak gdzieś z hm...rok? Wiem, mój zapłon jest powalający) Dominika, której gustowi czytelniczemu dość ufam i wiem, że jak Domi mówi "masz to czytać, to Ci się spodoba", to ta książka nie może być zła. Tym razem nie mogło być inaczej, chociaż muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś jeszcze odrobinę lepszego.

Autor: K. Ormsbee
Wydawnictwo: Moondrive

Tash Zelenka jest największą fanką twórczości Lwa Tołstoja, jaka stąpa po tym świecie. Miłość do "Anny Kareniny" przerodziła się w chęć pokazania jej światu. Dlatego wraz ze swoją przyjaciółką postanawia stworzyć serial, który będzie współczesną wersją dzieła Tołstoja. Cały proces wcale nie jest taki prosty, trzeba napisać scenariusz, wśród bliższych i dalszych znajomych poszukać odtwórców głównych ról, stworzyć scenografię, nagrać wszystko (dopasowanie terminów pod większą grupę osób też jest wyzwaniem, wiem co mówię), a potem zmontować i wrzucić na YouTube. No i czekać na reakcje widzów.

Właśnie, widzowie. Nieszczęśliwe rodziny mają grupkę wiernych fanów, ale ich liczba nie jest powalająca, aż do dnia, kiedy wspomina o nich znana youtuberka, a co za tym idzie - liczba subskrypcji gwałtownie rośnie. Zaczynają się basy komentarzy, maili, tweetów...istne szaleństwo.
Tytułowa bohaterka przypadła mi do gustu, bo była w pewien sposób do mnie podobna. Bardzo spodobało mi się jej zaangażowanie w cały projekt, który wiele dla niej znaczył. Pozostali bohaterowie też byli całkiem ok i zostali wykreowani w dość realistyczny sposób.

Kolejną rzeczą, o której nie można nie wspomnieć pisząc o tej historii jest fakt, że główna bohaterka cały czas poszukuje siebie, a także swojej orientacji. Jest to wątek, który cały czas się przewija, co pewnie nie spodoba się osobom, które nie lubią książek z LGBT. Sposób w jaki jest on przedstawiony jest moim zdaniem bardzo dobry, bo pokazuje nie tylko odczucia Tash, ale także reakcje jej przyjaciół, którzy stają przed niełatwym zadaniem wsparcia jej w tych poszukiwaniach.

Powieść porównywana jest do "Fangirl" autorstwa R. Rowell, ale moim zdaniem nie jest to zbyt trafne zestawienie, bo łączy je głównie to, że w obu przypadkach główne bohaterki prowadzą działalność w internecie. Mimo tego, że obie książki mi się podobały, to ich klimat jest kompletnie inny i chyba jednak ten w "Fangirl" odrobinę bardziej mnie oczarował, ale ciężko mi to dokładnie porównać, ponieważ powieść Rowell czytałam już dość dawno temu.

"Milion odsłon Tash" to lekka i przyjemna powieść młodzieżowa nie omijająca jednak ważnych wątków własnej seksualności, relacji rodzinnych czy umiejętności pogodzenia świata wirtualnego z realnym. Książka Ormsbee nie jest zwykłą płytką młodzieżówką, ale nie jest też cudem zasługującym na tytuł must read. Mimo to przyjemnie spędziłam z nią czas i jeśli autorka postanowi stworzyć kontynuację, to nie wykluczam sięgnięcia po nią.

wtorek, 1 stycznia 2019

To był dziwny rok, czyli podsumowanie 2018

Już tradycyjnie przy postach podsumowujących muszę powiedzieć - nie mam pojęcia kiedy to zleciało. Czas ostatnio leci jak szalony, a ja łapię się na tym, że sama nie do końca wiem, co ja tak właściwie z nim zrobiłam. Dlatego dzisiaj zapraszam Was na podsumowanie tego, co działo się w trakcie ostatnich dwunastu miesięcy.



Blog

W tym roku na blogu pojawiło się ponad 60 postów o różnej tematyce. Najchętniej czytaliście Studio Accantus Book TAG, a łączna liczba wyświetleń bloga będzie wynosiła niedługo 8000. Dołączyło też trochę nowych obserwatorów i jest Was tutaj już 80, więc bardzo blisko trzycyfrowej liczby, która jest moim małym marzeniem, które z każdym dniem staje się dzięki Wam coraz bardziej realne. Dostałam też od Was masę pozytywnych komentarzy, a każdy z nich sprawia, że wiem, że to co tutaj robię ma jakiś sens. Udało mi się także nawiązać pierwszą w moim życiu współpracę recenzencką z wydawnictwem SQN, co także jest spełnieniem jednego z moich marzeń.

Instagram

Niedługo przed końcem roku na instagramie wybiła okrągła liczba 500 obserwatorów. Wiem, że nie jest to powalający wynik, ale zaczynając swoją przygodę nie sądziłam, że uda mi się zdobyć większe grono obserwujących, a tu mamy już połowę mojego wymarzonego 1000 (mam nadzieję, że w 2019r. uda mi się go osiągnąć). Widzę też, jak bardzo rozwinęły się moje umiejętności, a kiedy porównamy zdjęcia sprzed roku z obecnymi, to widać naprawdę sporą różnicę.


Książkowo

 W tym roku udało mi się przeczytać dokładnie 64 książki (+ dwie zaczęte), w tym jedna z nich była po angielsku. Nie jest to wynik zwalający z nóg, ale jestem zadowolona, bo to znaczy, że udało mi się osiągnąć cel czytania jednej książki na tydzień. Poniżej macie całą listę przeczytanych przeze mnie pozycji, ponieważ spora część z nich doczekała się recenzji na blogu, do których zostaniecie przeniesieni po kliknięciu w wybrany tytuł.

1. "ABBA. Fenomen i legenda" - kupiona na wycieczce szkolnej
2."Dziewczyna o kruchym sercu"
3. "Margo"
 4. "Folwark zwierzęcy"
5."Ogniem i mieczem" Tom I
6."Ogniem i mieczem" Tom II
7."Folwark zwierzęcy" (tak, czytałam to drugi raz, ponieważ była to lektura konkursowa i musiałam ją dobrze znać)
8. "Listy do utraconej"
9. "Światło"
10. "Harry Potter i Zakon feniksa"
11. "Harry Potter i Książę Półkrwi"
12."Cudowny chłopak"
13. "Stowarzyszenie umarłych poetów"
14. "Maybe someday" 
15. "Harry Potter i Insygnia Śmierci"
16. "Miłość, która przełamała świat"
17. "Małe kobietki"
18. "Lekcje rysunku"
19. "Magia kasztana"
20. "Dziewczyna, która czytała w metrze"  (wygrana w konkursie)
21. "Piratika"
22. "Pędzę jak dziki tapir"
23. "Żółwie aż do końca"
24. "Kot wśród gołębi"
25. "Piratika" - cz.2
26. "Kamienie na szaniec"
27."Kasacja"
28."Anatomia obcości"
29. "Księżniczka"
30. "Ania z Zielonego Wzgórza"
31. "Ania z Avonlea"
32. "Ania na uniwersytecie"
33. "Tajemnicza historia w Styles"
34. "Zabójstwo Rogera Acroyda"
35. "Czarna kawa"
36." Ania z Szumiących Topoli"
37. "Zagadka Błękitnego Expressu"
38. "More happy than not"
39. " Dane wrażliwe"
40. " Morderstwo w Orient Expressie"
41. "Rozgrywka"
42. "Zmiana"
43. "Moja Ananke"
44. "Słodkie zwycięstwo"
45. "Ugly love"
46. "Trup na plaży i inne sekrety rodzinne" (współpraca z SQN)
47. "Bad mommy" (współpraca z SQN)
48. "Tragedia w trzech aktach"
49. "Magia kasztana"
50. "Balladyna"
51. "Moja Jane Eyre" (współpraca z SQN)
52. "Gdy tu dotrzesz"
53. "Sprawa Niny Frank"
54. "Play"
55. "Antygona"
56. "Randez - vouz ze śmiercią"
57. "Two Warsaw Misteries"
58. "Buszujący w zbożu"
59. "Cień wiatru"
60. " Promyczek"
61. "Zamach na muzeum Hansa Klossa"
62. "Obserwuję Cię"
63. "Milion odsłon Tash" (recenzja wkrótce)
64. "Małe wielkie rzeczy" (recenzja wkrótce)

Najlepsze książki 2018: 
"Księżniczka"

Wybór był naprawdę ciężki. Nie wybierałam książek czytanych ponownie, bo to byłoby chyba trochę bez sensu, ale i tak miałam bardzo dużo pozycji do wyboru. Nie kierowałam się swoimi recenzjami, tylko jakimś impulsem, który mówił "ta książka powinna się znaleźć na liście najlepszych...bo tak" i po prostu miałam wrażenie, że tak powinno być.

Najgorsze książki 2018:
"Folwark zwierzęcy"
"Anatomia obcości"
"Balladyna"
"Antygona"

Tu chyba nie muszę wiele dodawać. Większość tych książek to lektury, ale to akurat temat na inny post. Zdecydowanie większa część książek, które czytałam była dobra, albo przynajmniej przyzwoita, co bardzo mnie cieszy.


Rysowniczo

Rysowanie zdecydowanie w tym roku zaniedbałam i jest mi z tego powodu trochę przykro. Zajęłam się trochę grafiką komputerową, która o dziwo naprawdę mi się spodobała i stworzyłam też prace/loga dla kilku osób.Wiem, że powinnam poświęcić tworzeniu nowych prac więcej czasu, jeśli chcę się rozwinąć w tym kierunku, ale w ostatnim czasie miałam po prostu inne priorytety. Mam nadzieję, że w 2019 będzie trochę lepiej.

Prywatnie

Nie chcę tutaj zbyt mocno rozpisywać się o moich prywatnych sprawach, ponieważ wydaje mi się, że nie wszystkim powinniśmy dzielić się ze światem. 2018 rok był dla mnie czasem zarówno radości jak i bolesnych rozczarowań. Nie wszystko wyszło tak, jakbym sobie tego życzyła, ale wiele się dzięki temu nauczyłam. Na pewno będę też miała co wspominać.

Podsumowanie

Wiem, że ten post był dość długi, ale w tym roku naprawdę sporo się działo, więc nie mogłam inaczej. A i tak pewnie nie uwzględniłam tutaj wielu spraw.  Chciałabym też bardzo podziękować wszystkim, którzy chociażby w najmniejszym stopniu przyczynili się do tego, że rok 2018 mogę nazwać dobrym rokiem.
2018 - dziękuję za wszystkie cenne lekcje
2019 - jestem gotowa

piątek, 28 grudnia 2018

"Obserwuję cię" - recenzja

Jakiś czas temu przekonałam się do czytania thrillerów, więc kiedy miałam trochę punktów do wybrania na portalu Czytam Pierwszy, to postanowiłam zamówić sobie "Obserwuję cię" i była to bardzo dobra decyzja.


Autor: T. Driscoll
Wydawnictwo: SQN

Elle jedzie właśnie na zjazd florystów, kiedy w pociągu zauważa dwie młode dziewczyny w towarzystwie mężczyzn, którzy właśnie wyszli z więzienia. Początkowo chce powiadomić rodziców współpasażerek, ale ostatecznie daje spokój. Jednak wkrótce okazuje się, że jedna z dziewczyn zaginęła.  Elle zgłasza się na policję.

Dorośli wymieniają się spojrzeniami.
- Obejrzeliśmy materiał z kamer, Sarah. Z klubu. - Tym razem odzywa się detektyw. Ton głosu ma bardziej stanowczy. - Niestety, nie wszystkie kamery działały, ale jest parę kwestii, które nie do końca rozumiemy. Poza tym zadzwonił do nas światek.
- Świadek?
- Tak. Kobieta z pociągu.

Rok później nadal nie ma żadnych wieści, a Anna nadal jest uznana za zaginioną. Elle natomiast zaczyna dostawać anonimowe pogróżki. Wynajmuje do pomocy prywatnego detektywa. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana niż  początkowo wygląda.

"Obserwuję cię" to naprawdę dobra powieść, choć nie nazwała bym jej raczej typowym thrillerem. Całą historię mamy okazję poznawać z różnych perspektyw, zarówno z punktu widzenia Elle, ojca Anny, detektywa jak i wielu innych postaci. Bardzo lubię taki tym narracji, ale momentami wkurzało mnie to, że nie dostaję od razu kontynuacji zaczętej kwestii, bo następuje zmiana perspektywy. Sama fabuła jest jednak na naprawdę dobrym poziomie i nie brakuje zwrotów akcji i zmiany głównego podejrzanego. Początkowo nieco obawiałam się, że książka okaże się mało oryginalna, ale brytyjska autorka pokazała, że potrafi zaskoczyć czytelnika.

Książka porusza też różne dość trudne wątki, takie jak molestowanie seksualne czy anoreksja. Pokazuje, że jeśli nie zostanie udzielona pomoc, to od jednego niedaleko do drugiego.

Jeśli chodzi o język jakim posługuje się autorka, to czyta się go naprawdę dobrze i wydaje mi się, że jest dość lekki jak na kryminał/thriller. Jest to zdecydowanie jedna z największych zalet całej książki, bo już chyba dawno nie czułam, że  czyta mi się tak lekko i praktycznie płynę przez opowieść. 

Powieść naprawdę mi się podobała i mimo średniej oprawy graficznej (okładka niezbyt mi się podoba i nie ma zbyt wielkiego związku z treścią) sama treść jest moim zdaniem naprawdę warta uwagi.

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Świąteczny Book TAG

Nie wiem, kiedy ten czas zleciał, ale mamy dziś Wigilię. Dlatego zapraszam Was na Świąteczny Book TAG. Nie pamiętam niestety skąd go podkradłam, bo pytania miałam zapisane jako wersję roboczą wpisu od dość dawna.




UNDER THE MISTLETOE – JAKĄ FIKCYJNĄ POSTAĆ CHCIAŁABYŚ POCAŁOWAĆ POD JEMIOŁĄ?
Nie jestem osobą mającą tysiące książkowych mężów, ale jeśli miałabym kogoś wybrać, to na chwilę obecną byłby to albo Draco (jako Ślizgonka nie mogę nie ubóstwiać księcia Slytherinu), albo Gus z "Promyczka".

DWANAŚCIE POTRAW – Z JAKĄ FIKCYJNĄ RODZINĄ CHĘTNIE ZJADŁABYŚ KOLACJĘ WIGILIJNĄ?

Dość długo zastanawiałam się nad tym pytaniem i doszłam do wniosku, że byłaby to rodzina Garstków z książki "Trup na plaży i inne sekrety rodzinne", bo mimo tego, że nie zawsze było wśród nich idealnie, to w każdej sytuacji się wspierali.

OPOWIEŚĆ WIGILIJNA – JAKĄ KSIĄŻKĘ Z CHĘCIĄ PRZECZYTASZ/PRZECZYTAŁABYŚ PODCZAS ŚWIĄT?

Jeśli chodzi o tegoroczne plany, to najprawdopodobniej zabiorę się za "Czerwień rubinu" i skończę "Zło czai się za rogiem". Natomiast moje ulubione książki w świątecznym klimacie to chyba "W śnieżną noc" i "Światło".

PIERWSZA GWIAZDKA – JAKA KSIĄŻKA WZBUDZIŁA W TOBIE CIEPŁE, PRZYJEMNE ODCZUCIA?
Jest cała masa takich książek i prawdopodobnie dnia by mi nie starczyło, żeby je wszystkie wymienić.Nie potrafię wybrać jednej, która zasługuje na szczególne wyróżnienie. 



ŚWIĄTECZNA RADOŚĆ – JAKIE SĄ TWOJE ULUBIONE ŚWIĄTECZNE MOMENTY LUB WSPOMNIENIA Z POPRZEDNICH ŚWIĄT?

Święta Bożego Narodzenia to zdecydowanie mój ulubiony czas w roku i wiąże się z nimi masa pozytywnych rzeczy. Już same przygotowania np. pieczenie pierniczków jest przecudowne. Z takich nietypowych "tradycji" to zawsze na święta dostawałam puzzle, z każdym rokiem coraz większe (nawet po kilka tysięcy elementów) i próbowaliśmy je ułożyć przed nowym rokiem. 

LISTA NIEGRZECZNYCH – PRZEDSTAW FIKCYJNEGO BOHATERA, KTÓRY TWOIM ZDANIEM ZASŁUŻYŁ NA RÓZGĘ!
Chyba nikt się nie zdziwi, jeśli powiem, że będzie to Dolores Umbridge. Wydaje mi się , że jest to jedna z nielicznych postaci znienawidzona przez wszystkich czytelników. 


ALL I WANT TO CHRISTMAS IS YOU – PODAJ TYTUŁ KSIĄŻKI, KTÓRA TWOIM ZDANIEM POWINNA ZOSTAĆ BARDZIEJ DOCENIONA
Zdecydowanie będzie to "Błękitny zamek", czyli jedna z mniej znanych książek L.M. Montgomery, niosącą piękne przesłanie, którą uwielbiam jak chyba większość jej twórczości.

DEAR SANTA – PODAJ TYTUŁ KSIĄŻKI, KTÓRA TWOIM ZDANIEM POWINNA SIĘ ZNALEŹĆ POŚRÓD PREZENTÓW NAS WSZYSTKICH, PONIEWAŻ JEST WYJĄTKOWA I WYJAŚNIJ, DLACZEGO JEST TWOIM WYBOREM!
Jeśli mnie znacie, to wiecie, że najchętniej wcisnęłabym tu "Anię z Zielonego Wzgórza", ale wiem, że nie jest to coś, co spodoba się każdemu. Chyba nie mam takiej książki, którą chciałabym dać każdemu, komu się da, chociaż uważam, że książka to jeden z najlepszych możliwych prezentów, szczególnie z dedykacją. 

Na dzisiaj to tyle. Nie będę wskazywać konkretnych osób, które chcę nominować, ale wszyscy, którzy to czytają mogę uznać się za nominowanych. I na koniec chciałabym Wam jeszcze życzyć Wesołych Świąt i masy książek pod choinką.


poniedziałek, 17 grudnia 2018

"Promyczek" - recenzja

Do przeczytania tej książki zachęcało mnie sporo moich znajomych, których gustom czytelniczym dość ufam, więc w końcu postanowiłam się za nią zabrać (z tego miejsca pozdrawiam Madzię, Domi i Justysię, które były głównymi sprawczyniami całego zamieszania). I tym razem nie zawiodłam się na ich poleceniach, chociaż nie jestem pewna, czy jestem tak bardzo zachwycona "Promyczkiem" jak one.


Autor: Kim Holden
Wydawnictwo: Filia

Na początku chciałabym powiedzieć, że jest to książka, którą mimo jej wad dość trudno skrytykować. Chodzi mi o to, że mimo tego, że sama historia jest na tyle wyjątkowa, że nawet te niedociągnięcia czytelnik automatycznie przymyka oczy ciężko się o nich mówi, bo może się okazać, że czar, który rzuciła na nas ta powieść pryśnie, jeśli to zrobimy. Dlatego mam nadzieję, że ta recenzja mimo wszystko będzie sensowna i względnie poukładana, ale nic nie obiecuję.

Myślę, że wszyscy chcielibyśmy wszystko od razu. To nie egoizm, taka jest po prostu ludzka natura. Jednak czasami musimy pamiętać o istotnych rzeczach - tych dobrych, ale i tych złych.

W książce mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową, głównie z perspektywy Kate, czyli głównej bohaterki, ale czasem narratorem jest także Keller. Ona mimo tego, że wiele w życiu przeszła ma w sobie niekończące się pokłady optymizmu i sprawia, że nie da się źle czuć w jej towarzystwie. Chłopak natomiast ma wszystko dokładnie zaplanowane od małego, wie co gdzie i kiedy powinien zrobić, a w jego życiu nie ma miejsca na spontaniczność...aż do pojawienia się w nim Kate. A, no i jest jeszcze Gus - najlepszy przyjaciel głównej bohaterki  i wschodząca gwiazda muzyki.

Kiedy poznajemy tę trójkę, oraz wielu innych bohaterów, Kate właśnie zaczyna nowy etap swojego życia, jakim są studia w Minnesocie. To właśnie tam poznaje Kellera, oraz wielu innych ludzi, którzy w najbliższym czasie zawładną jej życiem.


Nie jest to książka bez wad. Niektóre wątki były nieco urwane (i raczej nie zostaną skończone w następnej książce) i moim zdaniem części z nich można ich było w ogóle nie zaczynać, bo nie wprowadzały za wiele do fabuły. Kolejną rzeczą, która troszkę mi przeszkadzała to to, że bohaterowie byli praktycznie bez skazy, a do tego wiele wycierpieli w życiu i momentami miałam wrażenie, że za niedługo będą mogli konkurować ze świętym męczennikami.

Mimo to cała historia jest czymś na swój sposób wyjątkowym. Porusza wiele ważnych i niełatwych wątków jak alkoholizm, choroba, anoreksja czy nawet śmierć. Pokazuje jak ważne jest to, żeby otaczać się ludźmi, którzy będą nas wspierać. Bo życie jest za krótkie na to, by je marnować.


Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna.

To co wydarzyło się praktycznie na samym końcu książki...o rany. Domyślałam się tego na dłuższy czas przed tym, zanim to miało miejsce (osoby, które czytały wiedzą o czym mówię, ale nie chcę pisać wprost, żeby nie zepsuć lektury tym, którzy jeszcze tego nie zrobili), ale mimo wszystko miałam takie "niee...dlaczegoooo"'. Ale mimo wszystko nigdy nie powiem, że jest to smutna historia. Owszem, jest wzruszająca, ale nie smutna. I dobitnie uświadamia nam, że powinniśmy żyć tak, jakby już jutro miało nas nie być. Daje też piękną lekcję optymizmu i otwartości na to, co przyniesie kolejny dzień.

"Jesteście dzielni…
A teraz idźcie… stwórzcie legendę!
To rozkaz.
Zróbcie to.
Proszę..."

Nie potrafię jednoznacznie ocenić tej powieści. Jeśli miałabym przyznawać punkty w kategoriach typu fabuła, język, spójność itp., to prawdopodobnie nie uzyskałaby powalającego wyniku.Jednak jej przesłanie sprawia, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć "czytajcie "Promyczka"!". I bądźcie promyczkami dla innych.